Latem 2016 roku, jeszcze przed pełnoprawnym solowym debiutem, Taco Hemingway wydał EP-kę „Wosk” — i to właśnie ten krótki, kilkuutworowy projekt wielu krytyków wskazuje dziś jako moment, w którym artysta ostatecznie przekonał do siebie sceptyków. Dziesięć lat później warto przypomnieć, dlaczego ta płyta wciąż ma znaczenie.
Za produkcję „Wosku” odpowiadali Rumak i Borucki, a sam projekt wyróżniał się szczerym, pozbawionym pozy podejściem do tematów — od osobistych rozterek po obserwacje społeczne. W recenzjach z tamtego okresu podkreślano, że Taco Hemingway mówił głosem swojego pokolenia bez budowania sztucznego wizerunku, co odróżniało go od wielu ówczesnych kolegów po fachu.
„Wosk” bywał określany jako zapowiedź czegoś większego — i faktycznie, kolejne lata przyniosły Taco Hemingwayowi status jednego z najważniejszych nazwisk w historii polskiego rapu. Dekadę po premierze EP-ki trudno dziś wyobrazić sobie mapę polskiej sceny bez tego krótkiego, ale znaczącego rozdziału.













