Tory Lanez, odsiadujący w USA dziesięcioletni wyrok za postrzelenie Megan Thee Stallion, ogłosił własną „trasę koncertową” — mimo że sam nie może na niej wystąpić ani razu. To jedna z bardziej nietypowych sytuacji, jakie w ostatnich latach wydarzyły się w amerykańskim rapie.
Trasa bez artysty na scenie
Ogłoszenie trasy nastąpiło za pośrednictwem promocyjnego wideo z nagraną wiadomością głosową Toryego, w którym raper mówi: „Clearly you can’t get all of that, but you can get this though” („Jasne, że nie możecie dostać tego wszystkiego, ale możecie dostać to”). Wydarzenia nie są klasycznymi koncertami — to raczej, jak określa je sam artysta i organizatorzy, „listening experience”: wieczory z didżejami, gośćmi specjalnymi i muzyką z jego katalogu, odtwarzaną dla publiczności zamiast wykonywaną na żywo.
Pierwsze wydarzenie, pięciogodzinne „Tory Lanez & Friends”, odbędzie się w Nowym Jorku i ruszy 25 września 2026 roku. Zapowiedziano łącznie pięć amerykańskich dat, a do tego dwa kanadyjskie przystanki — w Montrealu i Toronto, których szczegóły mają zostać ogłoszone później. Wydarzeniom towarzyszyć będzie ekskluzywny merchandising związany z albumem „Made You Think I Was Gone …But”.
Dlaczego Tory Lanez jest w więzieniu
Tory Lanez odbywa dziesięcioletni wyrok po tym, jak w sierpniu 2023 roku został skazany za trzy przestępstwa związane z napaścią z użyciem broni — chodzi o postrzelenie w stopy houstońskiej raperki Megan Thee Stallion, do którego doszło w lipcu 2020 roku w Los Angeles po sprzeczce między nimi. Sprawa od lat była jedną z najgłośniejszych w amerykańskim hip-hopie i regularnie wracała na pierwsze strony serwisów muzycznych na całym świecie.
Kontrowersyjny pomysł, głośny odzew
Pomysł na „trasę” bez fizycznej obecności artysty na scenie wzbudził w amerykańskich mediach muzycznych spore poruszenie — informację o wydarzeniach opisały niemal równocześnie dziesiątki serwisów i stacji radiowych w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie, co samo w sobie pokazuje, jak duże zainteresowanie budzi każdy ruch Toryego, nawet zza krat. Dla części komentatorów to przede wszystkim sprytny zabieg marketingowy, mający utrzymać nazwisko artysty w obiegu mimo wieloletniej nieobecności na wolności. Dla innych — kolejny kontrowersyjny rozdział w karierze rapera, którego przeszłość wciąż budzi silne emocje, szczególnie wśród fanów Megan Thee Stallion.
Co to oznacza dla fanów
Osoby, które zdecydują się na udział w „Tory Lanez & Friends”, nie zobaczą więc samego rapera — dostaną za to wieczór zbudowany wokół jego twórczości, z didżejami i gośćmi, którzy mają zastąpić fizyczną obecność artysty. To rozwiązanie, które w ostatnich latach bywało testowane przy okazji tras pośmiertnych czy hologramowych koncertów, tym razem dotyczy jednak artysty wciąż żyjącego, ale odbywającego karę więzienia — sytuacji bez wielu precedensów w historii branży muzycznej.
Więcej o samym ogłoszeniu i pełnej liście dat można przeczytać na stronie Billboard Canada. Podobne historie ze sceny hip-hopowej, gdzie życie prywatne artystów przeplata się z show-biznesem, regularnie opisujemy na Odsłuch. Na razie nie wiadomo, czy formuła „trasy” doczeka się kontynuacji po zakończeniu zapowiedzianych pięciu amerykańskich i dwóch kanadyjskich dat, ani czy podobne wydarzenia zdecydują się organizować inni artyści odbywający karę pozbawienia wolności.
Kim jest Tory Lanez
Tory Lanez, a właściwie Daystar Peterson, to kanadyjski raper i wokalista, który w połowie poprzedniej dekady zbudował sobie pozycję jednego z bardziej wszechstronnych artystów R&B i hip-hopu w Ameryce Północnej — łączył melodyjne, śpiewane refreny z rapowanymi zwrotkami, co przełożyło się na kilka albumów notowanych wysoko na amerykańskich listach przebojów. Jego kariera została jednak brutalnie przerwana przez sprawę karną, która na lata zdominowała jego wizerunek publiczny znacznie mocniej niż sama muzyka.
Album „Made You Think I Was Gone …But”, promowany teraz przy okazji merchandisingu związanego z trasą, to część materiału, który raper zdążył przygotować i wydać, mimo ograniczeń wynikających z odbywania kary. Tego typu wydawnictwa „zza krat” same w sobie budzą zainteresowanie mediów, bo pokazują, jak artyści próbują utrzymać kontakt z publicznością mimo formalnych i fizycznych barier.
Cisza po drugiej stronie sprawy
Megan Thee Stallion, która po ataku musiała mierzyć się nie tylko z fizycznymi konsekwencjami postrzelenia, ale też z falą internetowego hejtu i podważania jej relacji ze zdarzeń, nie skomentowała publicznie zapowiedzi „trasy” Toryego Laneza. Amerykańskie media, które opisywały ogłoszenie, również nie odnotowały żadnej oficjalnej reakcji z jej strony ani z otoczenia raperki — co samo w sobie nie dziwi, biorąc pod uwagę, że sprawa formalnie została już rozstrzygnięta wyrokiem sądu.














